Szukaj
  • edukosmetologia

Trądzikowa "ściema"

"Kup mydło, które usunie trądzik..., krem, po którym pryszcze nigdy nie wrócą..., albo zażyj tabletkę, bo trądzik trzeba zwalczać od środka".

Taką, radosną twórczość firm produkujących kosmetyki każdy potencjalny klient słyszał pewnie nie raz.


"Wystarczy 1 zabieg i pożegnasz się z trądzikiem raz na zawsze", albo "tylko u nas innowacyjna technologia z USA dzięki, której zapomnisz o pryszczach" - to z kolei reklamowe slogany gabinetów kosmetycznych (nie tylko nieprawdziwe, ale też trochę infantylne).


Osoby, które z trądzikiem borykają się latami (badania pokazują, że średni czas trwania trądziku to 3-5 lat, a u niektórych nawet powyżej 10 lat) ciągle szukają cudownego produktu (kremu, maści, zabiegu itp.).


Oczywiście, że fajnie byłoby znać cudowny krem lub magiczną pigułkę, albo przepis na niezwykły zabieg i bezpowrotnie zlikwidować trądzik. Problem w tym, że ani takiego kremu, ani takiej pigułki, ani takiego zabiegu po prostu nie ma.


Trądzik to choroba skóry, o bardzo złożonym zespole przyczynowo - skutkowym. Logicznym, więc wydaje się, że złożone musi być też postępowanie wobec skóry objętej tą dermatozą. Trądzik może mieć różny obraz, postać i stopień nasilenia i od prawidłowej oceny tych cech zależna jest skuteczna terapia i dobór preparatów.


Jako aktywny zawodowo kosmetolog, mam w tej kwestii dość jednoznaczny i ugruntowany pogląd - lepiej poinformować klienta o wszystkich mało optymistycznych scenariuszach "pozbywania" się trądziku i namówić do determinacji i wytrwałości, niż obiecywać cuda.


Obowiązki kosmetologa w rozwiązywaniu problemów "trądzikowców" rozumiem tak:


Po pierwsze, po drugie i po trzecie - trzeba ocenić, czy mamy do czynienia z trądzikiem, którym wolno nam, jako kosmetologom się zajmować (próbowanie "zastępowania" lekarza jest z góry skazane na niepowodzenie i jest po prostu... słabe, ale edukowanie klienta i układanie dobrej pielęgnacji jest zawsze pożądane - w tym ostatnim znani mi kosmetolodzy przewyższają znanych mi dermatologów, nie o głowę, ale co najmniej o dwie głowy :) ).


Kiedy już wiemy, że możemy działać pozostaje tylko zrobić to co poniżej (taka drobnostka):)

  1. Przeprowadzić szczegółowy wywiad z klientem, ze szczególnym uwzględnieniem „historii trądziku” – jakie leczenie, jakie zabiegi i jakie kosmetyki stosował dotychczas klient

  2. Zweryfikować dotychczasową pielęgnację domową pod kątem składów kosmetyków i bardzo dokładnie przeanalizować dotychczasowe czynności pielęgnacyjne

  3. Zbadać parametry skóry (przede wszystkim te, które są istotne dla stanu skóry trądzikowej)

  4. Ocenić stan skóry, rodzaj trądziku, rodzaj wykwitów – poinformować o tym klienta używając profesjonalnego nazewnictwa ("pryszcze" i "gule"nie są mile widziane) :)

  5. Ułożyć plan zabiegów gabinetowych i zapoznać z nim klienta

  6. Ułożyć plan pielęgnacji domowej i poinformować o tym klienta

  7. Przeprowadzić rozmowę edukacyjną z klientem (np. o tym "jak nie wyciskać" itp.)

  8. Na bieżąco wspierać i monitorować działania klienta. Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać …

A potem, potrzeba już tylko cierpliwości, obliczonej wg mnie na... ok. 12 do 18 miesięcy :)


A na koniec proponuję przypomnieć sobie definicję trądziku, ze szczególnym naciskiem na jedno, podkreślone przeze mnie słowo - Trądzik pospolity (Acne vulgaris) to powszechnie występująca, przewlekła, łojotokowa choroba zapalna skóry.


Sukcesów życzę,

Małgorzata Krzykowska*


*Powyższy tekst oraz zdjęcia są własnością amiamo.pl Małgorzata Krzykowska i są chronione prawami autorskimi. Jeśli chcesz przywołać tekst lub zdjęcie tu zamieszczone podaj jego autora i źródło.






352 wyświetlenia