Szukaj
  • edukosmetologia

Sympatie i antypatie trądzikowe:)

"Moja klientka jest zadowolona i lubi ten zabieg" - to cytat, ale nie z wypowiedzi jednej, konkretnej osoby.

To najczęściej przytaczany argument przez wielu (jeśli nie większość) kosmetologów, w odpowiedzi na pytanie: "dlaczego robisz/zrobiłaś/wybrałaś ten zabieg".


Jeśli mówimy o zabiegach należących do kategorii "mizianie" (to moja własna kategoria, nie szukajcie jej w podręcznikach):), czyli takich, które branża często określa jako "bankietowe" lub "spa" i jeśli jednocześnie założymy, że mamy do czynienia z cerą pozbawioną jakichkolwiek problemów (chcę, naprawdę chcę zobaczyć kogoś takiego):), to można by uznać, że ten argument jest ok. To znaczy przychodzi klient/-ka do gabinetu, chce żeby było miło i przyjemnie i chce otrzymać to co lubi i być zadowolony/-a, my robimy zabieg, którego pragnie i wszyscy są w niebie:).


Trochę inaczej, jednak wygląda sytuacja, kiedy mamy do czynienia z klientem ze skórą z problemami (i nie mam na myśli tylko skór trądzikowych), z zaburzonymi parametrami czynnościowymi lub objawami jakiejś dermatozy. W takiej sytuacji odmówienie wykonania niektórych zabiegów jest nie tylko przejawem asertywności, ale przede wszystkim profesjonalizmu. A jeśli już wykonamy zabieg o nazwie "bo klientka to lubi" nie zwalnia nas to z żadnej odpowiedzialności.


W pewnych sytuacjach to "lubienie", czyli preferencje naszych klientów nie powinny mieć najmniejszego wpływu na to co robimy. Powyższe, dotyczy na przykład terapii trądziku w gabinecie kosmetologicznym.

W takiej sytuacji weź raczej pod uwagę "co lubi lub nie lubi trądzik", a nie "co lubi lub nie lubi klient".


Dla osób nieczytających skrótów myślowych i lekkiej ironii wyjaśniam, że pisząc "co lubi/nie lubi trądzik" mam na myśli, które z działań kosmetologicznych przyczyniają się do najskuteczniejszej terapii przecwitrądzikowej, a które działają przeciwnie.


No, to teraz kiedy już wszystko jasne można zaczynać:).


Trądzik "nie lubi" monoterapii.


Oznacza to ni mniej ni więcej, tylko tyle, że jeśli wykonujesz zabiegi gabinetowe w oparciu o jedną substancję czynną efekty mogą być mniejsze niż w przypadku zastosowania wielu substancji. I nie mam tutaj na myśli, że "nie może to być pojedynczy kwas" (to cytat z jednej z kursantek).

Załóżmy, że wybrałaś/-eś do wykonania zabiegu przeciwtrądzikowego np. kwas X, który ma największy potencjał przeciwzapalny, postaraj się wykonywać naprzemiennie z inną substancją np. kwasem Y, który być może będzie miał mniejszy potencjał przeciwzapalny, ale za to większy przeciwbakteryjny (oczywiście jeśli jest taka potrzeba). Na dodatek ułóż pielęgnację domową z preparatem zawierającym substancję Y, o największym działaniu np. sebostatycznym. Jeśli do tego, do pielęgnacji domowej wybierzesz preparat, który zadba o parametry czynnościowe (najlepiej o TEWL i pH) wtedy działasz najskuteczniej.


Podsumowując, w nieco uproszczony sposób - jeśli robisz serię 5, czy 10 identycznych zabiegów i do tego nie dajesz innej substancji (mowa oczywiście wyłącznie o substancjach działających terapeutycznie na trądzik) do pielęgnacji domowej to sam/-a ograniczasz swoje działania. Zarówno plan terapii gabinetowej, jak i plan pielegnacji domowej zawsze układaj tak, aby była zmienność lub różnorodość działań.

No i warto przypomnieć - w każdym takim planie przeciwtrądzikowym powinna być substancja przeciwzapalna, przeciwbakteryjna, sebostatyczna i keratolityczna - w proporcjach i kolejności uzależnionych od tego, z jaką postacią trądziku masz do czynienia (oczywiście cały czas pamiętając, że nie wszystkie trądziki nadają się do działań kosmetologicznych!).





Trądzik "nie lubi" nadmiernych działań keratolitycznych


Nie da się pomóc skórze trądzikowej bez działania keratolitycznego! Amen!

Z prostej przyczyny - w etiopatogenezie trądziku jeden z najpoważniejszych czynników to nadmierne rogowacenie przewodów wyprowadzających i ujść gruczołów łojowych.

Zatem, działanie keratolityczne być musi, ale... z umiarem. Jeśli substancji złuszczających będzie za dużo, albo zbyt często, albo przez zbyt długi czas, albo... wszystko na raz:), to spodziewany efekt może być odwrotny od zamierzonego.


Polecam się z pewną radą (sama się do niej stosuję) - nie układaj planu pielęgnacji domowej dla Twojego klienta z udziałem substancji keratolitycznych (najlepiej sebostatyczne, bakteriostatyczne czy przeciwzapalne). Ale jeśli już musisz, albo uznałaś/-eś, że taka jest potrzeba i taki jest Twój plan, zrób to tak, aby nie było to w pielęgnacji ciągłej (czyli najlepiej raz na kilka dni) i koniecznie równolegle zastosuj preparat barierowy.


Trądzik "nie lubi" przerywania ciągłości naskórka


Tutaj zostało powiedziane już... no może nie wszystko, ale wiele:).

Odsyłam tych, którzy chcą przeczytać o oczyszczaniu manualnym

Tych, których wprowadza to we frustrację, proszę - nie czytajcie - dla dobra własnego i ogółu:).


Zjawisko tu przedstawione nie dotyczy wyłącznie sytuacji gabinetowych, ale także działań domowych.

Jeśli nie wytłumaczysz klientowi, dlaczego nie może tego robić lub wytłumaczysz, ale on się do tego nie zastosuje - jesteście skazani na porażkę (w kontekście długofalowym rzecz jasna).

Ja mawiam do swoich klientów - "rączki przy sobie" :).


Trądzik "nie lubi" pobudzania


Podwyższenie temperatury skóry i pobudzanie mikrokrążenia w tej dermatozie działa niekorzystnie (nie dotyczy sytuacji, w której mamy do czynienia wyłącznie z wykwitami niezapalnymi - zaskórnikami otwartymi - w takim wypadku jest dokładnie odwrotnie).

Wszystkie zabiegi, których mechanizm działania jest oparty o zajwisko tarcia, nakłuwania lub innego inwazyjego, mechanicznego działania długofalowo pogarszają stan skóry (w niektórych przypadkach trądzik jest przeciwwskazaniem do wykonania zabiegu - przykładem niech będzie osławiona już mikrodermabrazja):)






Trądzik "nie lubi" braku systematyczności


Jeśli zabiegi gabinetowe nie są wykonywane regularnie w tzw. serii, tzn. najrzadziej raz na 25-28 dni, to działania te nie będą w pełni efektywne.

Jeżeli jesteś kosmetologiem to nie muszę Ci tłumaczyć dlaczego - wiesz, przecież co to jest zjawisko keratynizacji i ile ono trwa. Jeżeli nie jesteś kosmetologiem, to... nie jest to strona dla Ciebie (to nie miało zabrzmieć tak obcesowo - po prostu poczytaj o tym zjawisku):).


I jeszcze moja rada - sprawdź w protokołach zabiegowych firmy, której preparaty wybrałaś do pracy w gabinecie, jakie mają zalecenia dotyczące częstotliwości wykonywania zabiegów w gabinecie (mówię oczywiście o zabiegu "na trądzik"). Jeśli dopuszczają 4 lub więcej zabiegów w miesiącu, to... zmień firmę (tymi preparatami niewiele zdziałasz):).


No i najważniejsze, brak systematyczności nie dotyczy oczywiście jedynie zabiegów gabinetowych, ale również, a może przede wszystkim pielęgnacji domowej.


Trądzik "nie lubi" braku cierpliwości


Trądzik nie ulega poprawie w sposób linearny, a raczej w sposób, który nazwałabym sinusoidalnym.

To znaczy, że bardzo możliwe i prawdopodobne jest to, że po upływie kilku miesiecy, kiedy widzimy już pewną poprawę nagle stan skóry się pogarsza. Czasami trzeba to zignorować i robić dalej swoje.

Definicję trądziku macie tutaj, a to podkreślone słowo wyjaśnia wszystko.


Trądzik "nie lubi" braku lub niewłaściwej pielęgnacji domowej


Zupełnie nie wiem dlaczego ten punkt umieściłam na końcu. Powinien on być numerem jeden!

Powtarzam to na każdym szkoleniu z terapii trądziku, które prowadzę - niektóre przypadki trądziku da się pokonać samą, dobrze ułożoną pielęgnacją domową. Wśród swoich klientów (a właściwie już byłych klientów) mam osoby, które są tego najlepszym przykładem.

Problem w tym, że trzeba umieć taką pielęgnację ułożyć - sprzedawanie kremów z linii profesjonalnych to o wiele za mało i nie ma z tym nic wspólnego.

Pewnie kiedyś o tym napiszę, ale jaki długi musiałby to być tekst...:).


Tymczasem, to tyle:)


Z pozdrowieniami antytrądzikowymi:)

Małgorzata Krzykowska*


*Powyższy tekst oraz zdjęcia są własnością amiamo.pl Małgorzata Krzykowska i są chronione prawami autorskimi. Jeśli chcesz przywołać tekst lub zdjęcie tu zamieszczone podaj jego autora i źródło.



0 wyświetlenia